Z rogu ulicy zobaczyłem Connora otwierającego drzwi wejściowe moimi kluczami i wchodzącego z nimi do środka, jakbym już został wymazany. Stałem na zewnątrz, drżąc, wyobrażając sobie, jak moje rzeczy są traktowane jak własność, którą można się dzielić.
Wróciłem do kawiarni i otworzyłem laptopa, zdecydowany podążać za jedynym tropem, jaki zostawił mi Scott. Używając hasła, które mi podał, wszedłem na jego konto e-mail i dokładnie je przeszukałem.
Tam znalazłem wiadomość zaplanowaną na następny dzień, zaadresowaną bezpośrednio do mnie. Ręce mi się trzęsły, gdy ją otwierałem.
„Tereso, jeśli to czytasz, oznacza to, że Connor próbował cię wykluczyć, więc nic nie podpisuj i jutro udaj się do skrytki depozytowej nr 317, ponieważ jest tam kopia testamentu i zapis” – czytamy w wiadomości.
Uderzyło mnie zimne uświadomienie, ponieważ Scott dokładnie przewidział, co się wydarzy. To oznaczało, że ktoś zaplanował to na długo przed jego śmiercią.