Obudziłam się o drugiej w nocy i usłyszałam, jak mój mąż mówi: „On nie wie”... Potem znalazłam ukryte pudełko, zmieniony testament i dokładne miejsce, gdzie widniało moje nazwisko.

O drugiej w nocy obudziłam się pod zimnymi prześcieradłami i cichym głosem męża, który niczym dym wpełzał pod drzwi sypialni. Przez kilka sekund myślałam, że to tylko sen, taki, który przyspiesza bicie serca, zanim umysł zdąży nadążyć.

Potem usłyszałem go wyraźnie z biura na końcu korytarza, mówiącego cicho i rozbawionym głosem do kogoś przez głośnik. „Ona nie ma pojęcia, jest naiwna, zawsze taka była”.

Usiadłem tak gwałtownie, że pokój zakołysał się wokół mnie, a cyfrowy zegar wskazywał 2:03 w nocy jaskrawymi czerwonymi cyframi. Miejsce obok mnie, gdzie powinien siedzieć Julian Mercer, było puste i zimne, co przeraziło mnie bardziej niż jego słowa.