Z czasem telefony stają się rzadsze, a wizyty rzadsze. Nie zawsze wynika to z braku miłości, ale często jest wynikiem życia, niewypowiedzianych słów lub braku komunikacji, który rozwija się, choć żadna ze stron nie zdaje sobie z tego sprawy.
Są chwile milczenia, które ciążą bardziej niż kłótnie, rozmowy telefoniczne odkładane na jutro, wizyty przekładane bez wyraźnego powodu. Wielu rodziców zastanawia się pewnego dnia, dlaczego ich dorosłe dzieci się od siebie dystansują. Czy to brak miłości? Brak czasu? A może coś głębszego? Odpowiedź rzadko jest prosta i często skrywa rzeczywistość o wiele bardziej złożoną, niż nam się wydaje.
Kiedy dorosłe życie naturalnie oddala nas od rodziców

Niekoniecznie chodzi o brak pożądania czy uczucia. Czasami to po prostu zmęczenie, odległość geograficzna lub obciążenie psychiczne. Przeprowadzka do innego miasta, zmiana stylu życia lub praca w weekendy mogą szybko zamienić wizyty u rodziny w prawdziwy ból głowy.
Z biegiem czasu dystans narasta powoli, niemal niezauważalnie. Im więcej czasu mija, tym trudniej powrócić do starych nawyków. Dlatego drobne gesty są tak ważne: wiadomość, zdjęcie, krótki telefon mogą wystarczyć, by podtrzymać kontakt i bliską relację z rodzicami .
Niewypowiedziane słowa i napięcia przeszłości

Problem w tym, że te napięcia nie znikają z czasem. Pozostają w tle i sprawiają, że spotkania stają się niekomfortowe. Wizyty są wtedy przekładane, nie z braku miłości, ale po to, by uniknąć niezręcznych sytuacji lub trudnych rozmów.
W takich sytuacjach szczera rozmowa może czasem wiele zmienić. Nie jest to łatwe; wymaga spokoju, słuchania i czasem przyznania się do błędów, ale często jest to jedyny sposób na złagodzenie napięć w relacji.