Po ponad pięćdziesięciu latach małżeństwa Jacques zmarł spokojnie we śnie.

.Nagle, w oddali, dostrzegła znajomą postać… Serce podskoczyło jej do gardła. Jacques! Był tam, w pełni żywy – a przynajmniej tak żywy, jak tylko może być żywy zmarły w niebie. Szeroki uśmiech rozświetlił jej twarz, gdy pobiegła ku niemu z wyciągniętymi ramionami