Mimo to próbowałam. Musiałam spróbować.
„Nie udaję, Vanesso” – powiedziałam, napiętym, ale spokojnym głosem. „Próbowałam ci to powiedzieć od tak dawna… ale nigdy mi nie wierzyłaś”.
Nie odpowiedziała, tylko spojrzała na mnie, jakby próbowała dociec, co będzie dalej, ale wiedziałam, że nie zna odpowiedzi. I to było w porządku. Nie było uczciwie oczekiwać, że…
zrozumieć wszystko w jednej chwili.
„Wiem” – powiedziała w końcu. „Przepraszam”.
Chciałem coś odpowiedzieć – coś, co by wszystko naprawiło, dało jej do zrozumienia, jak bardzo bolało, kiedy się ode mnie odwróciła. Ale nie mogłem. Nie było idealnych słów, magicznych słów, które cofnęłyby lata zwątpienia i zaniedbania.
Ale po raz pierwszy zdałem sobie sprawę, że nie potrzebuję jej, żeby to naprawić. Nie potrzebuję jej, żeby zabrała cały ból. Potrzebuję, żeby to przyznała.
I tak zrobiła.
Zrobiła niepewny krok do przodu, a ja nie mogłem nie zauważyć, jak lekko zgarbiła ramiona, a twardość jej postawy była odrobinę mniejsza. To było prawie tak, jakby ciężar ostatnich kilku godzin ją pozbawił sił.
„Nie wiem, co robić” – powiedziała. „Czuję, że już nie wiem, kim jesteś”.
Powoli skinąłem głową, czując, jak w piersi pulsuje niespodziewany ból. „Wciąż jestem tą samą osobą, Vanesso. Po prostu… nie jestem tą osobą, za którą mnie uważałaś”.
Zapadła długa chwila ciszy i zastanawiałam się, co sobie myśli. Ale zanim zdążyłam zapytać, drzwi do mojego pokoju otworzyły się z cichym skrzypnięciem.
Lekarz wrócił, jego wyraz twarzy był miły, ale profesjonalny. Spojrzał na mnie i na Vanessę, po czym skinął lekko głową. „Jak się dzisiaj czujemy, panno Adams?” – zapytał.
Vanessa wyprostowała się, jakby ktoś pstryknął przełącznikiem. Szybko otarła oczy i odchrząknęła, zanim odpowiedziała. „Lepiej. Chyba. Po prostu… wciąż się zastanawiam”.
Lekarz ponownie skinął głową, po czym zwrócił się do mnie. „Dzisiaj przeprowadzimy jeszcze kilka badań, żeby upewnić się, że plan leczenia działa, ale najgorsze chyba już za nami”.
Powoli wypuściłam powietrze, czując dziwną ulgę, której nie zdawałam sobie sprawy, że tak długo się trzymałam. Nie było jej dużo, ale wystarczyło, żebym mogła odetchnąć.